aktualności

Paweł Domagała: zacznie się jazda bez trzymanki

Paweł Domagała (fot. Jan Bogacz/TVP)

– Trzeba podkreślić, że scenarzystki stworzyły coś bardzo cennego. To nie jest format, to jest nasze, polskie. Jest to dla mnie bardzo ważne, bo jest to zakotwiczone w realiach. Bardzo dobre są dialogi. To jest taka trampolina, która pozwala bardzo wysoko skoczyć – mówi Paweł Domagała, grający rolę Krzysztofa Małeckiego w serialu „O mnie się nie martw”.

W rozmowie ze mną współautorka scenariusza serialu Katarzyna Leżeńska mówiła, że aktorzy wspaniale wcielili się w postaci ze świata „O mnie się nie martw”. Jednak tylko jedną rolę nazwała petardą. Chodzi o pana rolę…

– Ja zawsze podkreślam i będę podkreślał do końca życia, jeżeli nic mi nie odbije, że film, teatr, serial to jest praca zbiorowa. To, że tak wypadłem, a nie inaczej to nie jest wyłącznie moja zasługa, ale zasługa całej ekipy. Krzysztof to jest taka wspólna wypadkowa pomysłów reżysera Michała Rogalskiego, producenta Michała Kwiecińskiego, Joasi, Stefana… Wszyscy mi podpowiadają i wspólnie zbudowaliśmy tego Krzysztofa, a że ludzie polubili tę postać to ja teraz spijam śmietankę.

Jako Krzysztof w serialu Pan z pewnością nie gra siebie. Jak dużą satysfakcję sprawia zadanie, by grać kogoś zupełnie różniącego się od siebie?

– Ja w ogóle uwielbiam grać. To jest dla mnie fajne, że jeszcze w życiu nie czułem, że chodzę do pracy. Praca jest po prostu moją pasją. Fajnie jest grać taką rolę, która pozwala zachowywać się tak, jak w życiu bym się nie zachował. To otwiera dużo więcej możliwości, bo nie ograniczam się tylko do moich doświadczeń, ale do doświadczeń innych i to rozwija mnie jako człowieka.
 
Widzowie licznie obserwowali, co się działo z Pana postacią w pierwszej serii „O mnie się nie martw”. Co będzie się działo z Krzysztofem w drugim sezonie?


– W drugiej serii będzie dużo zaskoczeń, bo do Igi przyjedzie z Francji Filip, czyli tata Helenki. Krzysztof będzie miał znacznie więcej rywali w walce o serce Igi. Krzysztof cały czas jest przekonany, że Iga jest miłością jego życia i będzie o nią walczył. Będzie miał moment załamania, prawie depresji, ale wszystko to będzie w stylu Krzysztofa. Bardzo jest wszystko fajnie napisane. Trzeba podkreślić, że scenarzystki stworzyły coś bardzo cennego. To nie jest format, to jest nasze, polskie. Jest to dla mnie bardzo ważne, bo jest to zakotwiczone w realiach. Bardzo dobre są dialogi. To jest taka trampolina, która pozwala bardzo wysoko skoczyć.

Wiem, że Krzysztof wprowadzi się do swojego potencjalnego konkurenta, jeśli chodzi serce Igi…

– Pod koniec pierwszej serii Krzysztof złożył przysięgę Matce Boskiej, że nie będzie siedział Idze na głowie i jako człowiek honoru postanowił dotrzymać słowa. Przez chwilę rzeczywiście będzie pomieszkiwał z Marcinem Kaszubą, ale – tu niespodzianka – będzie mieszkał z panią Irenką, graną przez Hanię Śleszyńską. Wydaje mi się, że tam już się zacznie jazda bez trzymanki, bo to co wyprawia Hania Śleszyńska to jest niesamowite.
Zaprezentował Pan tu podczas konferencji TVP2 swoje umiejętności wokalne. Śpiewał Pan m.in. piosenkę tytułową serialu, ale zupełnie inaczej niż niegdyś Katarzyna Sobczyk, czy jak współcześnie Margaret. Słyszałem, że chce Pan wydać płytę?

– W tym roku ukaże się moja debiutancka płyta. Sam komponuję i piszę teksty. Muzyka jest moją drugą pasją, która zupełnie mi nie przeszkadza w aktorstwie. Cieszę się, że miałem tu możliwość zaprezentować się z innej strony.
 
Czytałem rozmowę, w której powiedział Pan, że najważniejsze Pana role to te w serialu „O mnie się nie martw” i w filmie „Wkręceni”…

– Od „Wkręconych” wszystko się zaczęło. Dobrych aktorów w Polsce jest mnóstwo, a o większości niestety szersza publiczność nigdy nie usłyszy. Trzeba mieć szczęście. Ja miałem to szczęście, że Piotrek Wereśniak z Tadeuszem Lampką mnie wyłowili i dali mi szansę. Będę im za to wdzięczny do końca życia. Potem rola Krzysztofa w „O mnie się nie martw” pozwoliła mi się rozwinąć. Praca w serialu 13-odcinkowym z taką ekipą, zbudowanie postaci nie przez miesiąc tylko przez dłuższy czas, a też sympatia widzów, którą zyskałem dzięki Krzysztofowi jest to nieoceniony kapitał dla aktora.

Czy jak Pan idzie chodnikiem i wypatrzą Pana dziewczyny to jest pisk? (śmiech)

– (śmiech) Nie ma pisku. Ludzie mnie nie poznają. Jeżdżę sobie metrem i tramwajem i nie było takich sytuacji. Jeśli już to jakieś sympatyczne przywitanie, czy pozdrowienie. Nie męczy mnie to i mam nadzieję, że nigdy nie będzie mnie męczyło.

A jakie Pan ma najbliższe pozamuzyczne projekty w najbliższym czasie?

– Nie mogę zdradzać szczegółów, ale w czerwcu tego roku zaczynam zdjęcia do fabuły, która nie będzie komediowa i będę się mógł pokazać z innej strony. W konkurencyjnej stacji kończymy serial, który też nie będzie komediowy. W listopadzie zaczynam zdjęcia do kolejnej fabuły.

Czyli – dzieje się?

– Tak. Dzieje się. (śmiech)

Dziękuję za rozmowę.

Rozmawiał: Paweł Pietruszkiewicz

Autor: --

Ważne: nasze strony wykorzystują pliki cookies.
Ta witryna wykorzystuje pliki cookies do przechowywania informacji na Twoim komputerze. Pliki cookies stosujemy w celu świadczenia usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Twoim urządzeniu końcowym. W każdym momencie możesz dokonać zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Prywatności.
Akceptuję pliki cookies z tej strony